Tygodnik Makowski

Piątek, 19 października 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika" na: http://eprasa.pl/news/tygodnik-makowski. W e-prenumeracie taniej!
fot. olk
fot. olk

Co pozostało z zestrzelonego samolotu

04.08.2011 08:47:00

Michał Chrzanowski z Chrzanowa ma 16 lat i wielką pasję do rozwiązywania zagadek historycznych. Najbardziej interesuje go historia lotnictwa i poszukiwanie pozostałości po samolotach z czasów wojny. O radzieckim samolocie zestrzelonym nad Chrzanowem jesienią 1944 r. dowiedział się mniej więcej dwa lata temu.

- Kiedyś rozmawiałem z panem Ryszardem Chrzanowskim na zupełnie inne tematy – opowiada Michał. – Przy okazji wynikła sprawa tego samolotu. Bardzo mnie to zainteresowało i zacząłem rozpytywać także innych starszych mieszkańców Chrzanowa i okolic, którzy mogli coś o tym wydarzeniu pamiętać.


Strzępy wojennych wspomnień


Jednak świadków tego wydarzenia nie tak łatwo znaleźć. I to wcale nie dlatego, że powymierali.

- Pod koniec 1940 roku (może 1944?), jak front zaczął zbliżać się do Makowa, Niemcy wysiedlili wszystkich mieszkańców i praktycznie nikogo tu nie było – wspomina Antoni Ryszard Chrzanowski. – Popędzili nas wszystkich stąd, przygotowali transport do Gdańska. Mamie udało się oderwać od tego transportu i poszliśmy z rodziną do Żabina Karniewskiego. Zatrzymaliśmy się w majątku państwa Klajców. I całe szczęście, że tak się stało, bo z Gdańska mało kto wrócił, większość ludzi poginęła.

W styczniu 1945 r. usłyszeli głośny huk. Pan Chrzanowski dobrze pamięta, że była to niedziela. Potem zobaczyli 20 Niemców, jak uciekali w kierunku Ciechanowa.

- W nocy postanowiliśmy wrócić do domu – opowiada dalej Chrzanowski. – W piwnicy byli Rosjanie. Dziadek dobrze mówił po rosyjsku, udało mu się dowiedzieć, że Obiecanowo jest już wolne i że Rosjanie są w Mławie. A o tym samolocie to wiem, że leciało ich trzy. W Chrzanowie stała niemiecka bateria przeciwlotnicza i zestrzeliła je. Jeden upadł w Szlasach, drugi na Słoniawach, a trzeci tu, w Chrzanowie. Samolot porozbierali ludzie na części, ale nam dzieciom nie wolno było się do niego zbliżać. Wszyscy bali się min. Kiedy szliśmy do szkoły do Makowa, rodzice mówili, że nie mamy prawa zejść z drogi. Różne rzeczy się bowiem zdarzały.

Więcej przeczytasz w reportażu w aktualnym wydaniu TM

autor: olk

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz