Tygodnik Makowski

Piątek, 27 kwietnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika" na: http://eprasa.pl/news/tygodnik-makowski. W e-prenumeracie taniej!
fot. PH
fot. PH

Nie oddamy księdza Marka!

02.11.2010 08:50:00

Mijają kolejne miesiące a wierni nie chcą zaniechać „bojkotu” decyzji biskupa. Na przykościelnym parkingu stoi stale kilka samochodów i przyczepa kempingowa. Przed kościołem transparenty „NIE ODDAMY NASZEGO PROBOSZCZA”, „ŻĄDAMY PRAWDY I SPRAWIEDLIWOŚCI”. Na murze zapalono znicze, które mają symbolizować iskierkę nadziei, że proboszcz Rogowski wróci jednak do Szelkowa. Mieszkańcy pełnią dyżury przy kościele, nie pozwalają nikomu do niego wejść.

Wojna o proboszcza szelkowskiej parafii zaczęła się w połowie lipca od nieoficjalnej wizyty biskupa łomżyńskiego Stanisława Stefanka u księdza Marka Rogowskiego proboszcza parafii w Szelkowie. Tuż po tej wizycie do proboszcza przyszedł dekret, w którym biskup skierował go na roczny urlop szabatowy. Proboszcz odczytał pismo na niedzielnej mszy świętej. Wśród parafian zawrzało.

17 sierpnia biskupa Stefanka, który przyjechał z decyzją o urlopowaniu księdza Marka, przywitały tłumy parafian. Spotkanie z wiernymi odbyło się w kościele. Zebrani chcieli wyjaśnienia, czym jest urlop szabatowy. − Urlop ten otrzymuje się po ciężkiej pracy dla uspokojenia lub rozwoju duchowego, jest po to, aby ksiądz miał czas na refleksję i zadumę – wyjaśniał. Te słowa wzburzyły parafian. − To najlepszy ksiądz, jakiego znam. Odbudował cmentarz, do chorych jeździł, najbiedniejszym za darmo ślubu udzielał − mówiła Zofia Chechłowska, jedna z rozczarowanych parafianek. − Tak mu dziękują za ciężką pracę. Wysyłają na rok. I już do nas nie wróci. A jeszcze nie trafił się nam tak dobry ksiądz – mówili inni mieszkańcy. − Nie patrzy na kogoś, tylko sam zwija rękawy i pracuje – wspominają proboszcza i cicho szepczą, że ten urlop to kara za to, że z parafii płynie do kurii za mało pieniędzy. Władze gminy także zabrały głos w dyskusji. Wójt Czesław Milewski i przewodniczący Rady Gminy Jan Ziółkowski prosili biskupa, by odwołał dekret. – Decyzję biskupa, choć jest trudna do przyjęcia, szanuje – komentował pismo z kurii ksiądz Marek Rogowski. Słowa te jednak nie uspokoiły wiernych. − Nie wypuścimy księdza, a kościół zamkniemy – mówili. Rozpoczęli „walkę” o księdza.

Kuria konsekwentnie milczy

20 sierpnia, po zebraniu około 1200 podpisów, przedstawiciele parafian dostarczyli do łomżyńskiej kurii petycję z prośbą o cofnięcie decyzji urlopu szabatowego dla księdza Rogowskiego. Biskup Stefanek był nieobecny, petycję przyjął zastępca.

Obiecywał, że będzie rozmawiał z biskupem Stefankiem, aby się zastanowił nad wysłaniem księdza Marka na urlop – relacjonował podczas jednego ze spotkań Lucjan Trętowski, przewodniczący utworzonego trochę później społecznego komitetu ds. negocjacji i rozmów ze zwierzchnikami kościoła. − Chcemy, żeby biskup podjął jak najlepszą decyzję dla dobra parafii. Póki co nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na nasze pismo. Postanowiliśmy napisać kolejne, które wysłaliśmy faksem. Prosimy w nim o wyjaśnienie, co biskup postanawia dalej robić z tą sprawą. I na nie też nie dostaliśmy odpowiedzi. 1 września ksiądz proboszcz został zaproszony do Łomży na rozmowę, więc jako parafianie pojechaliśmy z nim. Niestety powiedziano nam, że biskup ma ważne obowiązki. Więc nie udało nam się z nim spotkać. Każda próba kontaktu z księdzem biskupem jest przemilczana − opowiada Trętowski. − 5 września wysłaliśmy faksem pismo do arcybiskupa białostockiego Edwarda Ozorowskiego z pytaniem, czy może w tej sprawie interweniować. I co to znaczy urlop szabasowy – opisuje działania komitetu Trętowski. Arcybiskup odpowiedział, że zgodnie z prawem kanonicznym, decyzje dotyczące diecezji podejmować może tylko jej biskup. Z wyjątkiem kilku ściśle określonych sytuacji. − Jeżeli nawet arcybiskup nie może nam nic pomóc, to musimy od biskupa Stefanka dowiedzieć się, jakie są powody odwołania ks. Marka – mówi jeden z zebranych. Okazało się, że z zarzutów o pijaństwo biskup powoli się wycofuje. Już nie są argumentem za udzieleniem urlopu księdzu Markowi. Mieszkańcy chcą się dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi.

Rota za księdzem Markiem

W wigilię odpustu w kościele filialnym pod wezwanie św. Rozalii w gminie Szelków (4 września) tradycyjnie mszę świętą sprawuje biskup Stanisław Stefanek. Na zakończenie nieszporów chór kościelny wykonał melodię „Roty”. Specjalnie na tę okazję ułożono pieśń: „Nie damy księdza zabrać stąd. Nie wpuścimy nowego. Szelkowski naród mówi NIE!!! Dekretowi błędnemu. Nie będzie biskup niszczył nam księdza Marka naszego. Za tyle serca co nam dał i pracy włożył w Szelków. Bronić będziemy Marka wraz, bo to wspaniały kapłan. Niech cofnie biskup dekret swój! Też mamy prawo głosu!”. Pomimo zapowiedzi buntownicza pieśń nie została wykonana podczas uroczystej sumy. Nie oznacza to jednak, że parafianie zmienili zdanie. Zgodzili się jednak uszanować wolę księdza Marka i przybyłych na uroczystość gości. Ta pieśń przygotowana została zupełnie bez mojej wiedzy – mówił ks. Rogowski podczas dożynek powiatowych. – Myślę, że byłoby niegodne odśpiewanie jej podczas tak uroczystej mszy. To była zresztą profanacja naszego hymnu kościelnego. Na szczęście parafianie dobrze to zrozumieli i odstąpili od swoich zamiarów.

Pyrrusowe zwycięstwo parafian

7 września odbyła się narada mieszkańców gminy, przedstawicieli władz gminnych oraz rady parafialnej w sprawie proboszcza. Na spotkaniu ksiądz Rogowski szerzej opowiedział o kulisach zdarzeń, które doprowadziły do decyzji o wysłaniu go na urlop. Po wizytacji, 23 czerwca przedstawiciel biskupa łomżyńskiego oświadczył mi, że spożywam za dużo alkoholu. Nie chciałem z nim na ten temat rozmawiać. Potem, około15 lipca, przyjechał do mnie sam biskup. Z prywatną wizytą i oznajmił, że jestem pijany. Nie chciał więcej rozmawiać – mówił. Nie wiem, dlaczego mam odejść, kiedy nie ma wikariusza, jest dużo ślubów i pogrzebów, zbliżała się święta Rozalia. Nie chciałem wszystkiego zostawiać w takiej sytuacji. Ja nie występuję przeciwko księdzu biskupowi, jestem zgodny z jego decyzją, ale chciałbym wiedzieć skąd taka decyzja. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale wiem, że bardzo się ze sobą zżyliśmy. W pewnym sensie chodzi też o sprawy materialne, bo parafianie w takiej sytuacji nie będą chcieli pomagać kościołowi wyraził swoje stanowisko proboszcz. Kilka dni później wydawało się, że doszło do przełomu w rozmowach między parafianami i kurią łomżyńską.

W piątek, 10 września, do biskupa Stefanka udała się delegacja z parafii w Szelkowie. W jej skład weszli: Lucjan Trętowski, Zbigniew Deptuła i Sławomir Jasiński. − Po dwugodzinnej rozmowie z księdzem biskupem wyjaśniliśmy sobie pewne rozbieżności, które słyszeliśmy wcześniej, a dotyczące księdza Marka. I udało nam się osiągnąć kompromis – mówił po spotkaniu Lucjan Trętowski. Uzgodnienia dotyczyły trzech zasadniczych spraw: wydłużenia terminu odejścia księdza Rogowskiego z parafii z 6 września na 2 października, skrócenia urlopu proboszcza maksymalnie do czerwca przyszłego roku oraz zapewnienia biskupa, że ksiądz Marek zostanie proboszczem parafii szelkowskiej, a wszelkie decyzje administratora związane z funkcjonowaniem parafii będą, nawet podczas urlopu, z nim konsultowane. Delegacja wyszła ze spotkania usatysfakcjonowana. − Porozumienie zaakceptował ksiądz Marek. Parafianie również. O godzinie 17.30 spotkaliśmy się przed kościołem i opowiedzieliśmy o spotkaniu z biskupem. Parafianie usłyszeli od nas zapewnienie biskupa, że ksiądz Marek powróci do nas. Przyjęli to z ostrożnym optymizmem i z wiarą, że biskup słowa dotrzyma – mówi Trętowski. Jednak wypracowany z trudem kompromis nie wszystkich zadowolił. Doszło do rozłamu w zwartych dotąd szeregach parafian. Zaczęły się kłótnie, wzajemne pretensje i oskarżenia o wysyłanie donosów na księdza Rogowskiego do kurii. O ich autorstwo podejrzewano osoby znajdujące się najbliżej księdza. Co w nich pisano, nie wiadomo. Część parafian nie chciała uczestniczyć w tych niesnaskach i zadowolona z porozumienia zrezygnowała z dalszych działań. − Rada gminy też już nie pomaga, pomagali na początku, a teraz już ich to nie interesuje − żalą się najwytrwalsi. Jednak plac boju o księdza Marka nie opustoszał.

Biskup nas oszukał!

W czwartek, 23 września sprawa urlopu księdza Marka Rogowskiego na nowo wywołała poruszenie wśród parafian. Przybyły z wizytą do parafii w Szelkowie nowy administrator − ks. Lech Szymczyński nie został wpuszczony o kościoła. Między wiernymi a nowym proboszczem parafii doszło do gorącej dyskusji. Przybyły ksiądz tylko utwierdził wszystkich w przekonaniu, że proboszcz Rogowski zostanie jednak wysłany na roczny urlop szabatowy, a nie skrócony urlop wypoczynkowy. Wysłannik kurii w piątek rano, po nocy spędzonej w samochodzie, odjechał z Szelkowa. − Nie chcieliśmy źle potraktować nowego księdza, ale walczymy o naszego ks. Marka i dlatego go nie wpuściliśmy − tłumaczyły zajście parafianki. − Nie wierzymy w słowa biskupa, bo nie ma czegoś takiego jak urlop wypoczynkowy trwający osiem miesięcy. Z umowy wynika, że ksiądz proboszcz otrzyma probostwo, ale nie jest powiedziane, że w Szelkowie. Nie wierzymy księdzu biskupowi, bo już raz nie dotrzymał danego słowa. Chcemy, żeby ksiądz u nas został, bo na karę nie zasłużył – dodawały inne parafianki. − Jesteśmy wiernymi owieczkami, pilnującymi księdza, który jest dla nich dobry. Jest dla nas wzorowym kapłanem i najlepszym gospodarzem, nie ma za co go karać − dodała kolejna. Obrońcy księdza Rogowskiego znów rozpoczęli protest, żądają odwołania dekretu. Czują się oszukani przez biskupa Stefanka. − Wiele razy ksiądz Marek nam powtarzał, żebyśmy nie protestowały, ale to jest nasza wola, żeby tu stać i domagać się sprawiedliwości. Będziemy protestować do skutku. Trzeba powiedzieć jasno: biskup nas oszukał − kwitowały rozgoryczone parafianki.

Kolejna (kilkuosobowa tym razem) delegacja z kurii przybyła do kościoła szelkowskiego tydzień później, a wraz z nią kolejne rozczarowanie miejscowych wiernych. Z relacji parafian uczestniczących w zajściu wynika, że ksiądz ekonom Ryszard Napiórkowski popchnął jedną z kobiet broniącą wejścia do kościoła, a gdy nerwy puściły, z ust jednego z duchownych padły słowa „wasz ksiądz nie żyje” „motłoch k****”.

Zaginięcie księdza Marka

W zeszły wtorek proboszcz poinformował mieszkańców, że musi wyjechać do kurii łomżyńskiej na rozmowę z biskupem i obiecał, że wróci. Nie wrócił. Wyjeżdżając, nie zabrał ze sobą żadnych bagaży, tylko maszynkę do golenia, a księdzu wikariuszowi zostawił dyspozycje na dwa tygodnie. Parafianie są przekonani, że ksiądz dobrowolnie nie opuścił probostwa. Mnożą się kolejne teorie spiskowe. Kuria podejrzana jest o przetrzymywanie proboszcza, pozbawienie go telefonu, z kolei inna wieść gminna niesie, że ktoś dostrzegł przypadkiem księdza Marka w konfesjonale, miał spowiadać wiernych w Częstochowie. − Już tydzień mija, jak nie mamy z księdzem żadnego kontaktu, nie odbiera telefonu. Gdyby powiedział, że nie wróci, to byśmy go nie wypuścili z parafii. Próbowaliśmy do niego dzwonić. Nawet przestępcom przysługują odwiedziny, a księdzu nie. Tutaj się każe za dobro, nie za zło − mówiła jedna z rozgoryczonych parafianek. – Stale wysyłamy pisma do kurii, ale biskup nie odpowiada.

Dzień po wyjeździe księdza Rogowskiego parafianie zgłosili oficjalne zawiadomienie o jego zaginięciu. − Trwają czynności wyjaśniające, czy kapłan rzeczywiście zaginął, czy dobrowolnie wyjechał z probostwa w Szelkowie − o czynnościach śledczych mówił Bojarski, rzecznik KPP w Makowie Maz.

Parafianie są zdeterminowani, zapowiadają, że kościół będzie zamknięty, dopóki biskup nie zmieni swojego postanowienia. Nabożeństwa odprawiane są w kaplicy. − Całą zimę będziemy stali pod kościołem, jeśli będzie trzeba. Zobaczymy, kto kogo weźmie na przetrzymanie – zapowiadają najwytrwalsi protestujący.

Chcą wykorzystać wszystkie możliwości

Szelkowianie wykorzystują każde święto kościelne, by manifestować niesprawiedliwość, jaka ich spotkała. 16 października pojawili się w kościele filialnym w Świętej Rozalii, podczas obchodów dnia patrona myśliwych – św. Huberta.

Na niedzielnej uroczystości odsłonięcia pomnika katyńskiego w parafii pw. św. Jacka w Rzewniu był obecny ks. bp Stanisław Stefanek. Nie mogło zabraknąć również szelkowskich parafian. Część z nich została „na posterunku” w Szelkowie, inni przyjechali do Rzewnia. Nie uczestniczyli w uroczystości, w milczeniu stali z transparentami przy kościele. − Biskup już przyjechał, ale nie chce rozmawiać z nami ani z telewizją. Nie będziemy zakłócać uroczystości. Chcemy, żeby wszyscy wiedzieli, jak jesteśmy traktowani, chcemy wiedzieć, co dzieje się z naszym księdzem − mówili tuż przed mszą św.

Wśród mieszkańców Rzewnia reakcje na manifestację były różne, jedni przyglądali się z zaciekawieniem, inni zatrzymywali się na chwilę rozmowy, byli też tacy, którym się to nie podobało. − Po co tu przyjechaliście? To jest nasze święto. Jak te szmaty (czyt. transparenty) wyglądają. Wracajcie do swojego kościoła, my do was nie przyjeżdżamy. Nie jesteśmy zacofani − mówiła jedna z mieszkanek Rzewnia przed wejściem do kościoła.

autor: PH, KK, OLK

Komentarze Internautów (1)dodaj komentarz

  • Mr_Andrzej, 2011-08-29 23:08:45
    Biskup i Jego Diecezja z... g.... fałszywości
    Kościół za 30 srebrników kościół pozorantów a przykład idzie z góry z Sanhedrynu ( kurii ) przy ulicy Sadowej w Łomży gdzie arcy kapłańscy faryzeusze i judasze maja w d... sprawy Boże załatwiając własne interesy i porachunki http://www.4lomza.pl/forum/read.php?f=1&i=166336&t=166336 http://www.4lomza.pl/forum/read.php?f=2&i=428646&t=428646

Ostatnie FotoreportażeRSS

  • Minister Obrony w ogniu pytań

    Między innymi o sukcesach dwóch lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, obniżce wynagrodzeń dla urzędników zarówno centralnych jaki i samorządowych oraz o planach na najbliższe lata mówił Mariusz Błaszczak Minister Obrony Narodowej. Zobacz galerie...

  • Złote Gody w Makowie

    Były medale, prezenty, piękne kwiaty i tańce przy dobrej muzyce – tak dziewięć par małżeńskich z Makowa Maz., obchodziło swój złoty jubileusz. Zobacz galerie...

  • Finał WOŚP w Makowie

    Fot. (olk) Zobacz galerie...